Na temat kobiecej laktacji krąży wiele mitów, głównie związanych z rzekomym wpływem niektórych produktów spożywczych na ilość i jakość pokarmu. O ile jednak nie należy przejmować się tym, gdy ktoś straszy karmiącą mamę, że po zjedzeniu przez nią bigosu dziecko będzie miało gazy, to już warto zasięgnąć informacji na temat wpływu ziół na laktację. Niektóre rośliny mają naprawdę duży wpływ na ludzki organizm i zawarte w nich związki przenikają do krwi, z której wytwarzane jest mleko matki, dlatego należy podchodzić do nich bardzo ostrożnie.
Wpływ roślin na produkcję pokarmu
Z różnych powodów kobiety decydują się na zahamowanie laktacji. Czasem jest to podyktowane sytuacją zdrowotną, w innych wypadkach obowiązkami zawodowymi. Niezależnie jednak od tego, dlaczego zapada taka decyzja, warto znać naturalne sposoby wyciszania laktacji. Najbardziej naturalną, ale przy tym często długotrwałą metodą jest stopniowe ograniczanie karmienia piersią, aż do całkowitego odstawienia, po którym zwykle następuje zanik laktacji.
Dostępne są również środki farmakologiczne, które powodują zaprzestanie produkcji pokarmu. Zanim jednak po nie sięgniemy, warto spróbować naturalnych sposobów opartych na ziołach. Wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy z tego, że mięta pieprzowa czy szałwia wpływają na zahamowanie laktacji. Jeśli zależy nam na podtrzymaniu laktacji, to absolutnie nie należy ich pić. Aby zatrzymać produkcję pokarmu, zaleca się picie naparu z szałwii 2–3 razy dziennie.
Do roślin hamujących wydzielanie mleka należy również zaliczyć szczaw oraz melisę. Choć melisa działa łagodnie i uspokajająco, może wpływać na redukcję produkcji pokarmu przy regularnym spożywaniu w większych ilościach. Podobnie szczaw – chociaż spotykany w wielu potrawach – zawiera kwas szczawiowy, który w dużych dawkach może negatywnie oddziaływać na laktację. Kobiety karmiące powinny ograniczyć te rośliny w swojej diecie, jeśli pragną utrzymać obfity pokarm.
Ziołowe wsparcie laktacji
Zioła i rośliny nie tylko mogą pomóc zahamować laktację, ale też ją pobudzić. Aby pozytywnie wpłynąć na ilość produkowanego pokarmu, warto spożywać w formie naparów, jako przyprawy do posiłków lub tabletek takie zioła, jak:
- chmiel zwyczajny
- drapacz lekarski
- kmin rzymski
- kminek zwyczajny
- kozieradka
- malina właściwa
- ostropest plamisty
- pokrzywa zwyczajna
Oczywiście każdą decyzję o wprowadzeniu do swojej diety większej ilości ziół, innych produktów o działaniu leczniczym czy suplementów diety należy skonsultować z lekarzem. Poza ziołami bardzo pozytywnie na laktację wpływa słód jęczmienny, który jest składnikiem wielu specyfików o przebadanym działaniu. Stanowi on naturalne źródło beta-glukanów, wspierających syntezę prolaktyny – hormonu odpowiedzialnego za produkcję mleka.
Dawkowanie i formy podawania ziół laktacyjnych
W przypadku pokrzywy zwyczajnej zaleca się napar przygotowany z jednej łyżeczki suszu na szklankę wrzącej wody, pity 2–3 razy dziennie. Kminek zwyczajny najlepiej działa dodawany do potraw lub w postaci naparu – jedna łyżeczka ziaren zalanych wrzątkiem, zaparzanych przez 10 minut. Kozieradkę można przyjmować w formie kapsułek, naparów lub dodatku do posiłków, jednak tutaj szczególnie ważna jest konsultacja ze specjalistą, ponieważ zbyt duże dawki mogą wywołać efekt odwrotny.
Wsparcie laktacji poprzez dietę
Oprócz ziół wskazane jest zwiększenie spożycia płynów – woda, herbaty owocowe, zupy i buliony sprzyjają utrzymaniu odpowiedniej ilości mleka. Dietę karmiącej mamy warto wzbogacić o produkty bogate w białko (chude mięso, ryby, jaja, rośliny strączkowe) oraz zdrowe tłuszcze (orzechy, awokado, oliwa z oliwek). Regularne, częste spożywanie posiłków stabilizuje poziom energii i wspiera procesy metaboliczne związane z produkcją mleka.
Błędne przekonania o karmieniu piersią
Wiedza na temat karmienia dzieci i tego, w jaki sposób tworzy się mleko w piersiach kobiety oraz jakie ma właściwości, bardzo się rozwinęła. Niestety w świadomości większości ludzi wciąż bardzo silnie utrzymują się pewne błędne przekonania, które negatywnie rzutują na decyzje i samopoczucie kobiet karmiących swoje dzieci. Wiele z nich jest krytykowanych za to, że jedzą dania mogące powodować np. wzdęcia. Dużo mówi się na temat restrykcyjnych diet dla kobiet karmiących, wymagając od nich, aby ograniczyły spożywanie nabiału, czy nawet owoców i soków.
Specjaliści w dziedzinie laktacji zwracają uwagę na to, by faktycznie ograniczać niektóre produkty mogące wywoływać alergie pokarmowe, zwłaszcza jeśli u dzieci karmionych piersią pojawiają się jakieś niepokojące objawy. Mitem jednak jest to, że po zjedzeniu przez kobietę karmiącą buraków dziecko może oddawać czarny stolec lub mieć zatwardzenie. Jedzenie kapusty, grochu czy innych wzdymających produktów nie ma szans wywołać u dziecka wzdęć – jest to po prostu niemożliwe z fizjologicznego punktu widzenia.
Dlaczego produkty matki nie powodują wzdęć u dziecka
Mleko matki powstaje z krwi, a substancje odpowiedzialne za wzdęcia nie przedostają się do krwiobiegu w formie zdolnej wywołać podobny efekt u niemowlęcia. Gazy w przewodzie pokarmowym matki nie mają możliwości przejścia do mleka. Jeśli dziecko ma kolki lub wzdęcia, przyczyną są zazwyczaj niedojrzałość układu pokarmowego, niewłaściwe przystawianie do piersi (połykanie powietrza) lub indywidualna reakcja na białka pokarmowe – najczęściej białko mleka krowiego spożywane przez matkę.
Rzeczywiste zagrożenia alergiczne
Warto natomiast zwrócić uwagę na produkty silnie alergizujące: orzechy ziemne, owoce morza, jaja, soja, pszenica oraz wspomniane mleko krowie. Jeśli w rodzinie występują alergie pokarmowe, zaleca się ostrożność i obserwację reakcji dziecka po spożyciu przez matkę potencjalnie alergizujących składników. W razie wątpliwości warto skonsultować dietę z lekarzem lub zapoznać się z listą produktów zalecanych podczas karmienia.
Mit o konieczności picia mleka w czasie laktacji
Kolejnym powszechnym błędem jest przekonanie, że kobieta karmiąca musi pić duże ilości mleka krowiego, aby jej organizm produkował wystarczająco dużo pokarmu. Tymczasem mleko matki wytwarzane jest niezależnie od spożycia nabiału – decydują o tym hormony oraz odpowiednie odżywienie i nawodnienie. Co więcej, nadmierne spożycie mleka krowiego przez matkę może u niektórych niemowląt wywoływać objawy nietolerancji lub alergii.
Wiedza na temat laktacji faktycznie w większości przypadków bardzo kuleje, sama się o tym przekonała, gdy ciotka skrytykowała mnie za jedzenie ogórka kiszonego, twierdząc, że teraz moje mleko będzie kwaśne i dziecko nie będzie chciało go pić…
Wiedziałam, ze chmiel, podobnie jak słód jęczmienny pobudzają laktacje, ale ta reszta ziół to dla mnie zaskoczenie.